Tego roku miałem unikalną możliwość obcowania z prezentowanym na zdjęciach motocyklem w stanie oryginalnym oraz kilkoma innymi, nietuzinkowymi maszynami. O konstrukcjach braci Henderson pisałem rok temu. Teraz czas zrobić krok wstecz i przypatrzeć się ich protoplaście. A jest na co popatrzeć!

 

Tekst: Tomasz Tomaszewski

Zdjęcia: www.tomasztomaszewski-motorcycles.pl

FN Four, 1914 rok, Od Adama i Ewy

Właściwie wszystko zaczęło się w 1904 roku w Belgii. Nie, nie biblijni Adam i Ewa – ci żyli nieco wcześniej – tak w każdym razie donosi najbardziej poczytna księga. Chodzi oczywiście o motocykle z silnikami czterocylindrowymi. Od tego czasu konstruktorzy na świecie wydaje się zwariowali by powtórzyć sukces tej prostej, charakterystycznej maszyny z Belgii i przekuć jej sukces na konstrukcję ekskluzywnego, szybkiego, niezawodnego, niezapomnianego motocykla.

Od konstrukcji FN’a zaczęło się więc wszystko, jeśli chodzi o motocykle z silnikami czterocylindrowymi. Spadkobiercami tej myśli zostali amerykanie: rachityczna marka Pierce, następnie bracia Henderson w markach Henderson, Henderson-Excelsior, ACE, Indian, a w Europie niemiecki Windhoff oraz duński Nimbus. O większości z wymienionych marek miałem okazję już Wam opowiadać. Brakowało pierwowzoru. Teraz czas zrobić krok wstecz i przypatrzeć się ich protoplaście. A jest na co popatrzeć!

Pierwsze wrażenia

Idę o zakład, że w naszym środowisku niewiele jest osób, które nie słyszały o enigmatycznej konstrukcji czterocylindrowego FN’a. Znacznie mniej jednak miało okazję zobaczyć taki motocykl w rzeczywistości, o poznaniu tajników techniki i historii nie wspominając.

Na spotkanie z pierwszym z czterocylindrowców w historii przygotowywałem się kilka lat. Podróżując po świecie nie miałem jednak okazji spotkać żadnego z nich. Spotkałem wielu następców, ale nie pierwowzór. Okazało się, że nie trzeba jeździć po całym świecie by spotkać ten unikatowy model. W sobotni lipcowy poranek uruchomiłem silnik. Aparat, obiektywy zapakowane. Gra muzyka. Słońce, jak już wyszło ponad horyzont tylko od czasu do czasu spogląda przez ciemne, deszczowe chmury. One to wydają się cały dzień mnie prześladować. Cóż, pozostaje lawirowanie pomiędzy opadami.

U umówionej porze parkuję w znajomym miejscu nad jeziorem, tylko kilkaset kilometrów od domu. Jeszcze nikogo nie ma. W końcu nadjeżdża Pan Bogdan. Rozmawiamy. Deszcz. Kawa. Ulewa. W ulotnych promieniach słonecznych na światło dzienne wyziera w końcu czterocylindrowiec. Dłuuugi. Majestatyczny. Prosty. Interesujący. Zachwycający.

Pan Bogdan z przyjemnością opowiada o swoim motocyklu. Wymienia jego walory. Co ciekawe, choć wcale nie wyjątkowe w tej kolekcji, przeszło stu dziesięcioletni motocykl jest na chodzie a właściciel nie ma obaw by wybrać się nim w nawet długą podróż. Silnik czterocylindrowca łatwo daje się uruchomić. By go obudzić trzeba zachować skomplikowaną procedurę. Właściciel nie ma z tym jednak szczególnego problemu. Wprawa i wyczucie robią swoje. Silnik pracuje równo. Zamocowane na końcu wału korbowego koło zamachowe wiruje. Dopiero za nim, poprzez sprzęgło dołączona jest skrzynka przekładniowa, za nią dopiero wał napędzający przekładnię kontową i tylne koło. Starodawny FN pełen jest ciekawych patentów, których naśladowcy nie skopiowali, co okazało się być przyczyną wielu problemów.

Dawno temu w Belgii

Już na początku minionego wieku marka FN znana była z produkcji broni. Z czasem uzupełniono ofertę o rowery a te z biegiem czasu zaczęto wyposażać w silnik jednocylindrowy. Aby rozwinąć konstrukcję, w belgijskiej fabryce zatrudniono młodego inżyniera konstruktora: Paul Kelecom. Dostał on zadanie nie lada. Właściwie to poważne wyzwanie! Brzmiało ono następująco: „ma Pan stworzyć najlepszy motocykl na świecie”. Kelecom usłyszał te słowa pod koniec 1903 roku. Jak czuł się młody Paul, można się jedynie domyślać? Zadanie na pewno było marzeniem każdego konstruktora. Sęk w tym, że wywiązanie się z zadania byłoby trudne nawet dla bardzo doświadczonych konstruktorów. Może na szczęście w tamtych latach doświadczonych konstruktorów z zakresu budowy motocykli nie było. Wielu ludzi nawet nie wiedziało, co to jest motocykl a na widok samojezdnego jednośladu niejeden uciekał w przerażeniu. Jedynym ograniczeniem dla Kelecom’a była więc jego wyobraźnia na poziomie ówczesnych możliwości technologicznych.

Paul pracował ciężko przez rok. Pod koniec 1904 roku powstał prototyp: czterocylindrowa maszyna z silnikiem o pojemności 362ccm zamocowana ramie typu rowerowego. Zadanie konstrukcji silnika nie było trywialne. Wyzwanie stanowiła bolączka ówczesnych i znacznie późniejszych kolegów po fachu: grzanie się tylnych, słabo chłodzonych cylindrów. Zagadnienie to pogrzebało wiele unikatowych konstrukcji wiodących światowych marek motocyklowych. Paul jeszcze o tym nie wiedział i dał sobie radę. Możliwe, że dobre rozwiązania przyniosły doświadczenia zakładów w produkcji broni, unikalny dobór materiałów oraz pasowania cylinder-tłok? Fakt faktem, czterocylindrowy FN robił wielkie wrażenie.

O zapłon dbał wysokonapięciowy iskrownik Simms-Bosch. Pojedyncze cylindry zamontowano na wspólnym korpusie. Jak to miało miejsce w innych motocyklach tamtych lat – resorowane było wyłącznie siodełko kierowcy – jedynego podróżnego. Nie był to jednak problem dla kierowcy testowego. Claude Osmont wczesnym rankiem 16 listopada 1904 roku wystartował z Paryża, przez północną część Włoch, śniegi Szwajcarii, Niemcy, Holandię i z powrotem do wytwórni w Belgii. Po krótkim odpoczynku, kierowca ruszył do Paryża na salon samochodowy, gdzie jeszcze brudny motocykl stał się gwiazdą wydarzenia. Od tej daty notuje się istnienie wyjątkowej konstrukcji młodego konstruktora w świadomości ludzi na świecie.

W pierwszych miesiącach 1905 roku zrealizowano pierwsze dostawy modeli czterocylindrowych. Tym razem motocykle posiadały już miękkie prowadzenie przedniego koła. Silnik miał nieco zmienione parametry w porównaniu do prototypu. W celu wyeliminowania problemów z przegrzewaniem się komponentów, konstruktorzy sięgnęli po metale stosowane w broni palnej. I udało się.

Wał wykonano jako płaską odkówkę wspartą na pięciu łożyskach ślizgowych, z tłokami pierwszym i czwartym poruszającymi się w jednocześnie, jeden w fazie wydechu, drugi ssania, podobnie jak tłoki środkowe, pracujące w jednej fazie za to przeciwnie do skrajnych tłoków. Każda z części skrzyni korbowej otrzymała wziernik do kontroli poziomu oleju i stanu technicznego każdej z sekcji. Procedura rozruchu silnika wydawała się skomplikowana. Ale maszyny w tamtych latach w ogóle wymagały wiele uwagi i wiedzy użytkownika. W tamtych latach nie myślano nawet o pokrętnej rękojeści do sterowania położeniem przepustnicy gaźnika.

Warto dodać, że FN w 1908 roku był największym wytwórcą motocykli, wytwarzając jedno i czterocylindrowe modele w łącznej ilości 15 000 sztuk. Głównym odbiorcą motocykli był chłonny rynek amerykański, niemniej motocykle tej marki sprzedawano dokładnie na całym świecie, w czym znacząco pomagały kolonialne zapędy każdego niemal państwa na świecie.

W wyścigowych zmaganiach

Długie, ciężkie czterocylindrowce produkowane w Belgii nie były niczym innym tylko luksusowymi motocyklami do dalekich podróży. Od rasowych wyścigowych maszyn tamtych lat dzieliła je przepaść. O wygranej w wyścigach nie bardzo można było myśleć. Stąd wytwórnia mogła jedynie podkreślać, że jej maszyny osiągnęły metę. W albumach ofertowych zachwalano, że podczas ważnych wyścigów pośród 103 startujących maszyn, czterocylindrowce FN przyjechały na 33 i 36 miejscu. Można pokusić się o stwierdzenie „w czołówce”: godzinę po zwycięzcy, godzinę przed ostatnim zawodnikiem. Można przypuszczać, że motocykle przygotowywano specjalnie na wyścigi i niewiele miały wspólnego, jeśli chodzi o parametry silnika, z maszynami produkcyjnymi. Pomimo tego sukcesy sportowe nie były domeną dużych i niezbyt zwinnych czterocylindrowców. Choć były i wyjątki. W 1908 roku w drugim wydaniu Tourist Trophy, belgijski wytwórca wystawił dwa egzemplarze w klasie motocykli wielocylindrowych. Najlepszy z nich przyjechał na trzeciej pozycji po przejechaniu 250km ze średnią prędkością 60 km/godz.

Majstersztyk

Chociaż pierwszy motocykl z silnikiem czterocylindrowym został stworzony przez młodego konstruktora, od razu zyskał miano najlepszego motocykla na świecie. Konstrukcja zyskała miano chętnie kopiowanego ideału. Młody Kelecom spełnił oczekiwania swoich pracodawców.

Chociaż motocykl wydaje się być dużym niemniej prostym motocyklem, warto zwrócić uwagę na kilka ciekawostek zawartych w tej konstrukcji.

Po pierwsze silnik: potężny, niemniej przemyślany. Każdy z cylindrów identyczny, mocowany oddzielnie, co na pewno ma niebagatelne znaczenie w czasie czynności obsługowych. Oddzielnie mocowana skrzynka przekładniowa ma swoje zalety. Jedną z nich jest jej sterowanie. Przy skomplikowanej procedurze uruchamiania motocykla warto zapamiętać o funkcjonalności podwójnego pedału znajdującego się w lewym podeście: pozwala on na rozłączenie sprzęgła i pozostawienie mechanizmu w tym położeniu. Skrzynia może pozostawać z załączonym biegiem. Do załączenia tarcz sprzęgła wystarczy nadusić piętą dźwignię i już… moment obrotowy przenoszony jest na tylne koło. W przypadku tak monstrualnego motocykla ważne jest, że skrzynia jest mocowana oddzielnie. W modelach naśladowców wspólny korpus silnika i skrzyni biegów z wałem napędowym prowadził do powstawania naprężeń co w efekcie prowadziło do trudnych do naprawy pęknięć odlewanych części.

Prostota wydaje się być jednym z wiodących motywów czterocylindrowca. Warto popatrzeć na układ rozruchu: dźwignia wprawia w ruch wycinek zębatki, która to wyłącznie na czas rozruchu łączy się z pełną zębatką zamocowaną w korpusie silnika. Proste, może i nawet prostackie rozwiązanie. Ważne jednak, że spełnia swoje zadanie i nie ma tendencji do psucia się.

Jeśli przypatrzymy się temu przeszło studziesięcioletniemu motocyklowi, nie można się oprzeć wrażeniu, że pochodzi z innej epoki. Czas jest nieubłagany i nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Pomimo tego czterocylindrowy FN spełnia swoją rolę bezbłędnie. Wydaje się, że wieloma prostymi rozwiązaniami przerasta niejedną późniejszą konstrukcję.

 

FN – pełna nazwa producenta brzmi: Fabrique Nationale d´Armes de Guerre (Państwowa Fabryka Broni Palnej)

 

Rozrząd czwórki to układ IOE – inlet over Exhaust – dolotowy jako górnozaworowy, uruchamiany automatycznie za sprawą różnicy ciśnień działających na sprężynę, wydechowy dolnozaworowy uruchamiany popychaczem.

 

Wał korbowy FN’a podparty jest na pięciu łożyskach

Przeniesienie momentu na tylne koło wałem i przekładnia kątowa są patentem amerykańskiego producenta rowerów Columbia Bicycle. W rowerach rozwiązanie to nie sprawdziło się zbyt dobrze (cena, skomplikowana konstrukcja), ale w motocyklach i samochodach znana jest znacznie szerzej.

 

Już w 1909 w USA pojawił się pierwszy model z silnikiem czterocylindrowym: Pierce. Kilka lat później bracia Henderson pokazali światu swoje modele. Każdy z następców miał coś z konstrukcji Paul’a Kelecom’a. Każda z nich starała się dorównać pierwowzorowi. W wielu kwestiach było to niemożliwe.

Modele FN Four

Rok produkcji Pojemność silnika [ccm] Skok cylindra [mm] Średnica tłoka [mm] Wielkość produkcji

[szt]

1905 362 57 45 Brak Danych
1906 410 57 48 BD
1908 410 57 48 BD
1910 492 57 52,5 BD
1911 492 57 52,5 BD
1912 492 57 52,5 BD
1913-1922 748 88 52 3053
1914-1921 748 88 52 1410
1920-1923 748 88 52 1242
1923 -1926 (M50) 748 88 52 1208

 

Model Four ważniejsze zmiany

1905– powstaje przełomowy model 3HP z czterocylindrowym silnikiem o pojemności 362cm3 z napędem wałkiem,

1906– powiększenie silnika czterocylindrowca do 412cm3; motocykl otrzymuje nowe zawieszenie z wahaczem pchanym i resorem piórowym i bagaźnikiem mocowanym nad tylnym kołem

1908– specjalna wersja czterocylindrowca odnosi olbrzymi sukces na nowym kontynencie

1923 – wprowadzono nowego napędzanego łańcuchem czterocylindrowca M.50, w którym zastosowano nowe zawieszenie przednie z resorem piórowym, wprowadzono działające na dwa koła hamulce kockowe, zapłon bateryjny oraz oświetlenie elektryczne, skrzynia biegów została zintegrowana z korpusem silnika