20 lat minęło … a tu tyle zmian i końca nie widać :)

Niedawno zdałem sobie sprawę, że w tym roku mija 20 lat od kiedy zająłem się na motocyklami a później zabytkowym samochodem.

Przez te lata wokół mnie zmieniło się chyba wszystko.  Niemal, bo są i elementy stałe: zwariowane myśli w głowie i – jeśli może być cokolwiek więcej – te dwa koła z dawien dawna.

Co wydarzyło się w lokalnej motoryzacji miast literek lepiej zobrazują to … obrazy 🙂

Dwudziestolatek 🙂

ps. tak – można komentować

 

Na początku był… pomysł, by z piwnicy wyciągnąć motocykl. A właściwie dwa motocykle. Pierwszy „na nogach” stanął już niebawem. Dopiero po kilku latach, gdy w końcu się porozumieliśmy, rozpoczęliśmy wojaże po kraju. Były samotne wypady, kilkanaście tysięcy kilometrów Trampów DKW przetykane niewielką ilością prac garażowych.

tomtom_MotoPortfolio_eng_016 tomtom_MotoPortfolio_eng_017

 

Równolegle trwały (i niedawno się zakończyły) pracę nad starszą siostrą. Ukoszowiona wreszcie chce jeździć. Ona chce, ja nie bardzo. Z koszem nie jest już tak prosto, zwłaszcza, gdy kosz jest naprawdę lekki.

tomtom_MotoPortfolio_eng_004

Po drodze pojawił się fenomen w skali globalnej: Phanomen Ahoi 125 z gumowymi elementami zawieszenia z przodu i z tyłu. Ciekawy do popatrzenia, tragedia do jeżdżenia zacumował koło mojego biurka.. w domu 🙂

tomtom_MotoPortfolio_eng_023

w 2007 roku przyszła na świat OSA. Zupełnie nieplanowana, lub całkowicie nieplanowana. Kiedy się już do niej przekonałem, stanęła na kołach w 2011 roku i tak od czasu do czasu objeżdżamy znajome kąty.

tomtom_MotoPortfolio_eng_026

Beta R80RT nie powstała z niczego. Brak sprawnego jeżdżącego motocykla skłonił mnie do przygarnięcia betoniarki. Nie, budowy jeszcze nie było. Betoniarka była jednak potrzebna. Przez te kilkanaście lat, jak jesteśmy razem zrobiliśmy wiele kilometrów. W słońcu, często w „siarczystym” deszczu, i mrozie. Jest co wspominać.

tomtom_MotoPortfolio_eng_037

 

W tak zwanym międzyczasie na kurację odmładzającą trafiła DKW SB350. Oddając ją właścicielowi miałem okazję zrobienia nią nie więcej niż kilkadziesiąt kilometrów.

Za sprawą dokładnie odwrotnego układu biegów w porównaniu do modelu SB500, o mało nie wylądowałem nią w rowie. O włos. Później we Francji, a dokładniej w Miluzie motocykl dostał pierwszą nagrodę… chyba za wykonanie. A ja… flaszkę oryginalnego szampana. Zlotowego.tomtom_MotoPortfolio_eng_048

W przerwie pomiędzy warsztatem, zdjęciami, pracą zawodową i gitarą zaczęły powstawać kalendarze. Wytrzymałem trzy lata. Później pojawił się „compliance” i uważając na aspekty prawne po prostu przestałem to robić, chociaż zdjęć do kolejnych wydawnictw nie brakuje. A wręcz przeciwnie: brakuje 🙂

tomtom_MotoPortfolio_eng_044

 

A teraz jest..

wwwtomasztomaszewski-motorcycles_04

Komentarze: 2 Dodaj swoje

  1. Maciej

    Wszystkiego najlepszego z okazji dwudziestki! 🙂
    Dziwny zbieg okoliczności, ale w maju dwadzieścia lat temu, zaczęła się również moja przygoda z motocyklami. Wszystko zaczęło się od Pannoni TLF250 z 1958 roku (po lekturze „Encyklopedii Motocykli” Hugo Wilsona). Motocykl kosztował sześćdziesiąt złotych i jest u mnie do dnia dzisiejszego. Stadko rosło, coś przybywało, coś odchodziło do ludzi… Mnóstwo przeżyć, wspomnień, tysięce kilometrów… Piękne hobby.
    Pozdrawiam
    Maciej

    Reply
    • Tomasz

      Dziękuję Macieju!
      W minionych latach wiele się nauczyłem o motocyklach, technice, itd. Najważniejsze, najbardziej wartościowe są – w co wiele osób patrzących na nas z boku nie jest w stanie zrozumieć – relacje z innymi osobami podzielającymi tę pasję. W kraju, na innym kontynencie, w centrum miasta, czy w przymierającej biedą wsi, w środku lasu można spotkać człowieka, który mając tę samą pasję może oddać właśnie poznanemu „Tobie” ostatnią koszulę. Najczęściej mężczyzna-mężczyźnie. To jest siła tej pasji. Motocykle są na kolejnym miejscu… 🙂
      Tomasz

Wpisz komentarz